Ka偶da historia ma jakie艣 t艂o, bohater贸w pierwszoplanowych i bohater贸w drugoplanowych. T艂o naszej historii ze Z艂o艣liwym w roli antagonisty, znane jest doskonale. Ale w艣r贸d g艂贸wnych bohater贸w jest i ona. Silna. Radosna. M膮dra.  I a偶 nazbyt doros艂a. I zwykle gdzie艣 obok.

艁. mia艂a 3,5 roku gdy sta艂a si臋 starsz膮 siostr膮.  Przyj臋cie nowego cz艂onka rodziny zawsze jest  wyzwaniem dla, b臋d膮cego dotychczas p臋pkiem 艣wiata, starszego rodze艅stwa. 艁. ca艂kiem nie藕le to znosi艂a. No, mo偶e pr贸cz tego, 偶e ja przesta艂am by膰 jej ca艂ym 艣wiatem i dawa艂a to odczu膰. Ale siostr膮 ju偶 wtedy by艂a dobr膮. Mo偶e nie pomaga艂a mi przy F. zbyt wiele, ale to dlatego,  偶e sama mia艂a do wykarmienia, przebrania i u艣pienia swoje niemowlaki 馃槈
Nigdy jej frustracja nie odbi艂a si臋 na nim. Ewentualnie na mnie. Ale na nim nigdy. Czasem tylko, gdy p艂aka艂, krzycza艂a „Za du偶o ha艂asu!”.

P贸藕niej…ju偶 tylko strz臋pki z normalno艣ci. A i wtedy, chocia偶 nie by艂o mnie w domu ona troszczy艂a si臋 nie o siebie, tylko o brata.
Gdy mieszka艂am w szpitalu, spotyka艂y艣my si臋 codziennie na godzin臋, czasem p贸艂torej. I podczas jednego z takich spotka艅 pr贸bowa艂y艣my przej艣膰 przez skut膮 lodem dr贸偶k臋. Zbli偶aj膮c si臋 do niej powiedzia艂am: „Musimy i艣膰 bardzo ostro偶nie, 偶eby si臋 nie po艂ama膰”. Na co moja niespe艂na czteroletnia c贸rka, bez chwili zastanowienia, m贸wi: „Bo kto b臋dzie si臋 zajmowa艂 Franulkiem, jak ci si臋 co艣 stanie”. Nie powiedzia艂a „ojej b臋dzie bola艂o” ani „sp臋dzimy z sob膮 wi臋cej czasu”. Jej pierwsz膮 my艣l膮 by艂 malutki, chory braciszek.

Pami臋tamy ostatni pobyt F. w domu. Jak wspaniale si臋 nim zajmowa艂a,  jak go buja艂a i zabawia艂a. Jak on patrzy艂 na ni膮 rozbawionymi oczami. Wtedy by艂o tak, jak by膰 powinno. Normalnie.

艢mier膰, dla tak ma艂ego dziecka, to jaka艣 abstrakcja. Chwil臋 si臋 przygotowywali艣my do rozmowy z ni膮. Na pocz膮tku nie zdziwi艂o jej, 偶e jestem tylko ja, bez Franka. W jej g艂owie by艂o oczywiste, 偶e on jest w Przyl膮dku. Bo gdzie indziej mia艂by by膰?
Rozmowa przebieg艂a lepiej, ni偶 zak艂adali艣my. Wygl膮da艂o, jakby wszystko zrozumia艂a, a za chwil臋 m贸wi艂a „…bo jak Franio wyzdrowieje..” albo „kiedy wr贸ci ze szpitala…”. Z pomoc膮 przysz艂a nam genialna ksi膮偶k膮 „Puste miejsce po zaj膮czku” (M. dzi臋kuj臋 za ni膮). I naj艣mieszniejsze jest to, 偶e 艁. przyjmowa艂a j膮 bez wi臋kszych emocji, a dla wszystkich doros艂ych by艂a ona wyzwaniem i je偶eli udawa艂o si臋 w og贸le sko艅czy膰 j膮 przy pierwszym podejsciu, to dzia艂o si臋 to ze 艣ci艣ni臋tym gard艂em i oczami pe艂nymi 艂ez.
艁. do艣膰 sprawnie powyci膮ga艂a wnioski oznajmiaj膮c, 偶e mog臋 spr贸bowa膰 jeszcze raz urodzi膰. Albo stwierdzi艂a, 偶e zaj膮czek by艂 cz臋艣ci膮 偶贸艂wia,  tak jak Franio by艂 cz臋艣ci膮 mnie.
Ci臋偶kie to by艂y rozmowy.

Chcieli艣my, aby by艂a obecna w czasie ceremonii po偶egnania i w ko艣ciele i na cmentarzu. Jedynie nie pozwolili艣my jej zobaczy膰 otwart膮 trumienk臋.

Mieszkaj膮c na wiosce, niemal wszystko ma si臋 w jednym miejscu. I tak si臋 sk艂ada, 偶e przedszkole 艁. jest vis a vis cmentarza. Ka偶dego dnia, gdy j膮 odbieram z przedszkola s艂ysz臋: a teraz do Franulka jedziemy.
No i tak si臋 dzieje. Ja sobie siadam przy grobie, 艁. robi obch贸d,  sprawdza czy czego艣 potrzeba. P贸藕niej bierze gipsowego anio艂ka, kt贸rego oprowadza mi臋dzy pobliskimi grobami.
Jaki艣 czas temu wbi艂y艣my w gr贸b wiatraczek. Wiem, 偶e wiatrak kr臋ci si臋 pod wp艂ywem powiewu wiatru. Ale w po艂膮czeniu z u艣miechni臋tym zdjeciem Frania sprawia wra偶enie, jakby to w艂a艣nie on go porusza艂. I 艣wietnie si臋 przy tym bawi艂.
No wi臋c tak sobie siadam i czasem czuj臋 si臋,  jakbym by艂a z dzie膰mi na placu zabaw. Ta biega, skacze po murkach, urz膮dza slalom, puszcza ba艅ki (bo ciagle to nasz rytua艂 dla Franka), a on cieszy si臋 i kr臋ci wiatraczkiem. Taki sekundowy okruszek normalno艣ci. Bo jednak nie na d艂ugo daje si臋 zapomnie膰,  偶e mimo wszytko to cmentarz i gr贸b p贸艂rocznego dziecka.

Nie wiem, na ile to dobrze, ale p贸ki co, ciesz臋 si臋,  偶e 艁. chce tam chodzi膰,  偶e czuje si臋 dobrze. Cz臋sto m贸wi, 偶e „Franek mieszka na cmentarzu” i „ma uroczy kopczyk”. Ostatnio, po zaj臋ciach z baletu nie chcia艂a si臋 przebra膰. P贸藕niej si臋 okaza艂o dlaczego.  Chcia艂a pokaza膰 bratu, czego si臋 na uczy艂a na zaj臋ciach i mu ta艅czy艂a.
A ostatnio…przytuli艂a krzy偶 i powiedzia艂 „Nigdy ci臋 nie zapomnimy. Kocham, ci臋 Franiu”.
Jest wspania艂膮 starsz膮 siostr膮.  Wiemy, 偶e przy obecnym fizycznie m艂odszym bracie by艂oby weso艂o. Ale i tak wiemy, 偶e zawsze czu艂aby si臋 odpowiedzialna za ma艂ego braciszka.

Jak Franio si臋 urodzi艂, to mu m贸wili艣my, 偶e musi by膰 m膮dry i silny, bo inaczej 艁. ze swoim temperamentem i inteligentcj膮 zrobi z niego swojego pacho艂ka. I teraz si臋 艣miejemy,  偶e wzi膮艂 sobie nasze przestrogi nazbyt do serca i da艂 nog臋.
Wiecie, 偶e to 偶arty, nie? Bo co nam zostaje?

Szybka aktualizacja sytuacja spraw bie偶膮cych.
Dok艂adnie w 2. miesiacu 艣mierci zakwit艂a pierwsza posiana maciejka 馃┑ (I. dzi臋kuj臋 za zdj臋cie).

Chocia偶 momentami by艂o ci臋偶ko, mamy wybrany nagrobek i na 1. urodziny Frania ma ju偶 sta膰.